|
Zamachu dokonano 10 września w jednym z domów handlowych w Sztokholmie. Dotychczas nie ujęto zamachowca, który zbiegł po zadaniu jej wielu ciosów nożem.
Na porannej konferencji prasowej (11.09) premier Göran Persson, wyraźnie wzruszony, określił zamach jako atak na demokratyczny system szwedzki. System, w którym bliskość społeczeństwa i wybranych przez nie przedstawicieli jest podstawą funkcjonowania państwa.
Kurt Malmström, szef SÄPO (policja bezpieczeństwa) przyznał, że popełniono błędy w ocenie sytuacji i systemie bezpieczeństwa.
Po zamachu na premiera Olofa Palme w 1986 roku 400 polityków objętych zostało tym systemem, ale jedynie dwóch spośród nich, król i premier, miało stałą ochronę. Inni otrzymywali ją, gdy było podejrzenie zagrożenia. 10 września nic według SÄPO nie wskazywało na niebezpieczeństwo grożące Annie Lindh.
Policja, pomimo natychmiastowego alarmu - zatrzymano kolejkę metra i zamknięto najbliższe dzielnice - do chwili obecnej nie ujęła sprawcy.
Rzecznik policji Björn Pihlblad oświadczył, że wszystko wskazuje na to, iż zamach był zaplanowany, a morderca działał świadomie. Nie jest jednak możliwe w obecnej chwili określenie motywów zbrodni. Powołano specjalną grupę dochodzeniową, analizuje się zapisy kamer w sklepie, przesłuchuje świadków.
O godzinie 11 (11.09) zebrał się na nadzwyczajnym posiedzeniu Rząd, aby wspólnie z przedstawicielami wszystkich partii zasiadających w Parlamencie podjąć decyzję w sprawie ewentualnego przesunięcia terminy referendum na temat przystąpienia do Europejskiej Unii Monetarnej i wprowadzenia w Szwecji waluty Euro. Na konferencji prasowej w godzinę później premier Göran Persson podał do wiadomości, że termin nie zostanie przesunięty, a referendum odbędzie się jak planowano w niedzielę 14 września.
"Akty przemocy nie mogą w żaden sposób wpływać na procesy demokratyczne" - oświadczył premier. W porozumieniu z wszystkimi zainteresowanymi siłami wstrzymane zostały jednak natychmiast wszelkie kampanie przedreferendalne - zarówno "za", jak i "przeciw".
Decyzja ta podyktowana została wieloma względami. Uznano przede wszystkim, że przesunięcie terminu referendum mogłoby wywrzeć większy wpływ na wynik głosowania niż ostatnie dramatyczne wydarzenia. Takie samo stanowisko zajmowali też we wcześniejszych wypowiedziach przywódcy głównych partii w Szwecji.
Anna Lindh zaangażowana była w kampanię przedreferendalną. Jej zdjęcia znajdowały się na tysiącach plakatów wzywających do głosowania ZA, rozlepionych w całym kraju. Nie było to jednak stanowisko całego rządu- czterech ministrów otwarcie występowało przeciw wprowadzeniu Euro.
Nowym Ministrem Spraw Zagranicznych został tymczasowo mianowany socjaldemokrata Jan O. Karlsson.
Po ogłoszeniu wiadomości o śmierci Anny Lindh, na ulicach wyraźnie dało się odczuć atmosferę smutku i przygnębienia. Ludzie spontanicznie składali kwiaty przy bramie szpitala Karolinska, gdzie zmarła. O godz. 12 (11.09) wyłożono księgę kondolencyjną w gmachu siedziby Rządu. Flagi opuszczono do połowy masztów. Telewizja nadała specjalne oświadczenie Króla Karola XVI Gustawa.
Na 12 września zaplanowano w Sztokholmie i wielu innych miastach manifestacje pod hasłem "Tak dla demokracji, nie dla przemocy".
Do Kancelarii Rządu napłynęło wiele depesz z całego świata i od organizacji w Szwecji. Naczelna organizacja polska, Kongres Polaków w Szwecji, w swym oświadczeniu wysłanym na ręce premiera Perssona napisała m.in.: "Głęboko współczujemy i solidaryzujemy się z narodem szwedzkim. Atak ten traktujemy jako zamach na otwartość życia społecznego, na porządek demokratyczny, w którym żyjemy i na wartości, które wyznajemy."
Michał Bieniasz, 2003-09-11. 11:30
|