|
Wobec oświadczenia ZOP w sprawie książki Zbigniewa Kuklarza
pt. “Ratunku, nazywam się Zbigniew”
(http://www.relacjeonline.com/wiadomosci/teksty.asp?txt=1308)
PRAWIE NIE MA
O CZYM MÓWIĆ
Zarząd Zrzeszenia Organizacji Polonijnych wysmażył na swym posiedzeniu w Landskronie dnia 16 września 2006 r. oświadczenie opublikowane następnie w internetowym wydaniu ukazującego się w Sztokholmie periodyku „Relacje”. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że dotyczyło owo oświadczenie wydanej przed ponad rokiem książki. Wszystko, jak piszą nieznani z nazwisk członkowie zarządu ZOP, w imię obrony dobrego imienia Polski i Polaków. Przy okazji jednak wymieniono Kongres Polaków w Szwecji jako jednego z winowajców szargania owej narodowej reputacji, obok „sąsiadującego z Ambasadą RP” Instytutu Polskiego, szwedzkiego wydawnictwa Bonniers i Nowej Gazety Polskiej.
Oświadczenie jest dokumentem kuriozalnym, bo dotyczy sfer będących Zrzeszeniu tak dalekich, że wszelka dyskusja na jego temat jest niemal niemożliwa.
Aby oceniać literaturę należy coś na ten temat wiedzieć, albo przynajmniej przeczytać książkę, o której się mówi. Przewodnicząca Zrzeszenia z rozbrajającą szczerością przyznała w rozmowie telefonicznej, że książki Kuklarza nie czytała, a oświadczenie wydali, bo „…Tadeusz na zebraniu powiedział, że tak trzeba”. Rozumiem, że chodzi tu o honorowego prezesa ZOP. Tak więc i zaczepka w stosunku do Kongresu wydała się od razu zrozumiała.
Statystyki szwedzkie podają, że 70% młodzieży opuszczającej gimnazjum nie rozumie czytanego tekstu. Nie jest to bynajmniej następstwo choroby zwanej dysleksją rozwojową, przejawia się jednak trudnościami w nauce czytania, mimo stosowania standardowych metod nauczania, inteligencji na poziomie przeciętnym i sprzyjających warunków społeczno-kulturowych. Aby rozumieć literaturę potrzeba więcej niż tylko prosta, ale jak się okazuje niezbyt jednak powszechna umiejętność czytania tekstu. Pozostawmy więc literaturę na boku, bo to wołanie na puszczy.
Tak będzie dopóki za jedyny przejaw nieskalanej, naprawdę polskiej (oraz patriotycznej) kultury uważać się będzie tańczenie Mazura zagryzanego bigosem. Książki trzeba czytać.
W swym oświadczeniu ZOP pisze: „Użyte przez autora negatywne uogólnienia dotyczące całego narodu polskiego są niedopuszczalne i nadzwyczaj niebezpieczne, przyczyniają się do dyskryminacji a w przeszłości były bazą faszystowskiej ideologii”. Nawet dziecko w szkole podstawowej wie, że bazą ideologii faszystowskiej nie były uogólnienia dotyczące całego narodu polskiego zarząd Zrzeszenia Organizacji Polonijnych tak jednak uważa i ma potrzebę zapisania tego w swym oświadczeniu.
Tak na marginesie to właśnie faszyści palili książki, oraz - nie tylko oni zresztą - próbowali decydować, co wolno, a czego nie należy pisać i czytać. Cóż, także i ten temat nie nadaje się do polemiki ze względu na niezwykły brak wiadomości w przedmiocie u oświadczeniodawcy warto było go jednak przytoczyć, bo jest zabawny.
Aż dziwi, że zarząd ZOP nigdy nie zauważył książki Arta Spiegelmana wydanej w wydawnictwie Brombergs pt. „Maus” (ISBN 91-7608-365-9), w której Żydzi przedstawieni są jako myszy, hitlerowcy jako koty, a Polacy jako świnie. To komiks i mało tam tekstu.
Mniej zabawne natomiast jest w oświadczeniu Zrzeszenia Organizacji Polonijnych nazwanie jednego z członków kolegium przyznającego nagrodę Nowej Gazety Polskiej „wysokim funkcjonariuszem Kongresu Polonii Szwedzkiej”. Pomijając już, że nazwa organizacji brzmi Kongres Polaków w Szwecji, to autor oświadczenia, sam prezes honorowy, wiedzieć powinien, że w organizacjach społecznych nie ma funkcjonariuszy, a jedynie demokratycznie wybrani ludzie, którzy chcą pracować dla innych.
W poprzednim systemie wszyscy wiedzieli, kim jest funkcjonariusz, takie znaczenie tego słowa utrwaliło się i nadal niestety istnieje w pojmowaniu swej roli przez niektórych działaczy polonijnych.
W Kongresie nie ma funkcjonariuszy, którzy nakazują innym, co mają robić. To inna szkoła jazdy proszę pana.
Wszystkie osoby zaproszone do kapituły nagrody przyznanej książce Kuklarza występowały tam prywatne i nigdzie nie jest wymieniona ich ewentualna pozycja w Kongresie. Po co więc ta zaczepka.
Po co przywoływanie patriotycznych i solidarnościowych tradycji rodziny nagrodzonego autora przy jednoczesnym odsądzaniu go od czci i wiary. Ukazanie się książki autora wywodzącego się z rodziny o solidarnościowych tradycjach sprawiło zarządowi ZOP „ogromny ból” jak pisze w swym oświadczeniu. Nie sprawiło wówczas i nie sprawia do dzisiaj bólu wypowiedź działacza tej organizacji 13 grudnia 1981 roku (Wiadomości poranne P-4 Radio Västmanland), że „to dobrze, iż wprowadzono stan wojenny, bo może teraz Polacy nauczą się wreszcie pracować”. Aktywiści z tamtych czasów nadal są czynni w ZOP i dopóki tak jest, dopóki nierozliczone zostały tamte lata, Zrzeszenie Organizacji Polonijnych nie ma nawet cienia moralnego prawa dotykać tego tematu. Mamy więc kolejny wątek, na który tym razem to ZOP nie chce rozmawiać.
ZOP pisze także w swym oświadczeniu: "Polskie symbole narodowe zostały użyte do legitymowania poniżającego obrazu Polaków. /.../ Godło Polski i barwy narodowe zasługują na ochronę prawną a ich szarganie winno mieć konsekwencje prawne".
- Zamieszczamy reprodukcję okładki. Byłoby dobrze, aby działacze Zrzeszenia zauważyli wreszcie zmiany, jakie nastąpiły w kraju i że nawet godło Polski to już nie to, do którego przywykli. To zaś, co z daleka wydawało im się polską flagą - to firanka - symbol kołtuństwa.
Wrócę jeszcze jednak do spraw kultury. Proponuję, aby zarząd Zrzeszenia Organizacji Polonijnych w Szwecji przeczytał i obejrzał, osądził, skazał i wydał następnie oświadczenia w sprawie takich autorów jak Marek Hłasko, Tadeusz Różewicz, Witold Gombrowicz, Leopold Tyrmand, reżyserów Romana Polańskiego i Jerzego Skolimowskiego, malarza Jerzego Dudy-Gracza oraz wszystkich bez wyjątku karykaturzystów.
W sprawie zaś użycia przez autora, Zbigniewa Kuklarza w książce pt. “Ratunku, nazywam się Zbigniew” wyrazów, określanych jako nieprzyzwoite, to proponuję wrzucić jeszcze na stos także takich autorów jak Tuwim, Fredro, Gałczyński, Słonimski i oczywiście Jana Andrzeja Morsztyna, poetę z XVII wieku za „cementowanie w świadomości innych negatywnych i pogardliwych stereotypów o naszym narodzie”(cytat za zarządem ZOP). Będzie to z pewnością „nie sprawa gustu, lecz godności”, jak pisze ZOP w swym oświadczeniu.
Z pewnością... No i faszyzm się nie odrodzi.
|